BLOGtura

- Twoja kolej na literaturę

BLOGtura

Każdy użytkownik naszego serwisu może zamieszczać tutaj swoją twórczość w szerokim pojęciu tego słowa.
Czekamy na Wasze wiersze, opowiadania, sztuki teatralne i wszystko to, co można uznać za chociaż trochę literackie:).
W BLOGturze można też zamieszczać utwory do konkursu "Twarze i maski emigracji".
Obiecujemy też, że od czasu do czasu będziemy wyróżniac i nagradzać autorów oraz ich teksty.

08
czerwca
2011

Żal w aluzjach

Skarżyły się często firany,

że je zasłony cisną do ściany

Marszczyły się na to zasłony w gniewie

i z wielką złością zsuwały do siebie

Lecz nadszedł koniec aluzji zasłon

poczucie żalu w firanach zgasło,

gdy ktoś się pozbył  zasłon,  falbanek

i kupił żaluzje zamiast firanek.

Written by: Sentymer Kategoria: Wiersze

05
kwietnia
2011

Nieobecność nieusprawiedliwiona

..:mojej córce:..

Astronautą gdybym był,
planetę znalazłbym dla ciebie,
na której dzieci
są zawsze szczęśliwe.

Gdybym został czarodziejem,
zdjąłbym z ciebie, czary-mary,
wszystkie klątwy,
co uśmiech twój zaklęły.

Gdybym był supermenem,
przegoniłbym z twej głowy
wszelkie zmory i potwory
łez twoich winne.

Przykro mi, że nie jestem
supermenem,
czarodziejem,
astronautą...

Lecz najbardziej przepraszam cię za to,
że nie umiem być super tatą.

Kategoria: Wiersze

01
stycznia
2011

Gdzie on jest?

Z nosami przyklejonymi do szyby obserwowaliśmy niezsynchronizowane amatorskie pokazy sztucznych ogni na naszym osiedlu. W przeciwieństwie do starszego rodzeństwa mała Julka zamiast dziecięcej radości na widok kolorowych fajerwerków wykazywała swego rodzaju niepokój, rozglądając się we wszystkie strony na tyle, na ile pozwoliło okno.
— Nie podobają ci się sztuczne ognie — zapytałem z troską, kiedy zauważyłem, że na jej twarzy nie ma nawet słabego uśmiechu.
— Gdzie on jest? — zapytała, zwracając w mym kierunku swoje wielkie błyszczące oczy.
— Nie on, tylko one — poprawił ją brat, nie odrywając nosa od szyby.
— Nie podobają Ci się fajerwerki? — powtórzyłem pytanie. — Może zaraz będzie więcej.
— Podobają, ale gdzie ON jest?!
— Kto, córeczko?
— Nowy Rok!
— Przyszedł już — odrzekłem i zrozumiałem w końcu zatroskanie córki.
— I gdzie jest?
— Wszędzie — powiedziałem bez przekonania, że jej to wystarczy
— Ona nie rozumie, ona nie rozumie...! — śmiał się brat — To się tylko tak mówi, że przyszedł, ale go nie widać.
— Jest niewidzialny? — ożywiła się nagle Julka.
— Tak — odpowiedziałem ze śmiechem, uspokojony faktem, że sama w swym dziecięcym mniemaniu zaczęła rozumieć skomplikowanie wynikające z kalendarzowych ustaleń.
— Jak św. Mikołaj i zębowa wróżka?! — zapiszczała radośnie.
— Mniej więcej.
— Jak Bóg! — dodała z nagłą powagą i wzorem rodzeństwa przykleiła nos do szyby.

Written by: Sentymer Kategoria: Opowiadania

09
kwietnia
2011

WĄTEK SZPIEGOWSKI

… i pójdzie nienawiść miłości śladem
podąży z nią zazdrość – podwójny agent
i na rozstaju  dowodów miłości
okradną ją z marzeń i tożsamości
zrzucą swe maski na balu złudzeń
przebiją serca ostrzem pomówień
pretensji trucizną dokończą dzieła
z życiem ujdzie tylko nadzieja…

Kategoria: Wiersze

29
stycznia
2011

KOSZMAR

odcinek 1

„Kochanie wstawaj” - szepnęła kobieta do swojej czteroletniej córeczki.  Jej długie ciemnoblond włosy spływały delikatnie na różową buźkę dziewczynki, a zielone oczy, teraz przesycone strachem, wpatrywały się w nią niecierpliwie. „Czy już rano?” - zapytał aniołek zaspanym głosikiem. „Nie maleństwo, ale musisz już wstawać.” - odpowiedziała mama dziewczynce i wyjęła ją z łóżeczka, żeby włożyć jej niebieską sukienusię, gruby brązowy płaszczyk i ciepłe kozaczki. Kobieta wzięła dziewczynkę na ręce i powiedziała: „Choćby nie-wiem-co się działo, masz robić, co ci każę; rozumiesz? I musisz być bardzo, bardzo cichutko, skarbie.” To powiedziawszy wyszła z pokoiku na ciemny korytarz swojego domu i bardzo ostrożnie otworzyła drzwi frontowe. Ulice były ciemne, a jedynym dźwiękiem był ten wydawany przez spadający z otwartego nieba i uderzający o wykładaną kamieniami ulicę deszcz. Na sam widok tej scenerii nasuwały się lęki przed zbrodniarzami, ale nie tego obawiała się teraz kobieta, która właśnie wychodziła z domu.
Gdy tylko znalazła się poza domem, nie mogła się powstrzymać i odetchnęła z ulgą, choć wiedziała, że to nie koniec, a początek jej misji. Zaczęła  iść bardzo szybko, a cierpliwa dotąd dziewczynka nie wytrzymała i zapytała „Gdzie idziemy, mamusiu? I gdzie jest tatuś?” Kobiecie żal ścisnął serce, ponieważ to właśnie przed ”tatusiem” uciekały; no ale zamiast tego powiedziała córeczce, że tatuś został w domu, a ona i mamusia jadą na wakacje i właśnie teraz idą na przystanek autobusowy. A dziewczynka, choć było oczywiste, że matka kłamie, nie odezwała się już ani razu.
Kobieta usłyszała za sobą dźwięk zatrzaskiwanych w pośpiechu drzwi, to był dźwięk, na który tak czekała, którego tak się bała... Zaczęła biec, ile tylko sił w nogach i przycisnęła główkę swojego aniołka do piersi, żeby ta nie zobaczyła tego, co było za nimi. Za plecami kobiety, dużo bliżej niż się tego spodziewała, rozległ się dźwięk nie do opisania; dźwięk, który nie powinien istnieć, był to mrożący krew w żyłach ryk zwierzęcia, które je goniło. Kobieta nie odwracała się nawet, gdy poczuła gorący oddech na swojej głowie. Ryk przywodził na myśl szaleńczy śmiech kogoś, kto popełnia zbrodnię. Ogromna ręka porośnięta szorstkim futrem chwyciła kobietę za kaptur ciemnej peleryny, ale nagle wszystko zaczęło się rozmywać jakby znajdowało się pod wodą, a dzikie wrzaski kobiety dochodziły jakby z daleka... I wtedy się obudziłam.
Byłam zalana potem, jakbym wpadła do basenu, a serce waliło mi jak dzwony kościelne.  To tylko sen, to był tylko sen, powtarzałam sobie w myślach jakby to miało mi pomóc zapomnieć o czym był. Ten koszmar był co prawda stworzony na podstawie moich wspomnień, ale nie było w nich żadnego ryczącego stwora, co by nas gonił.

Kategoria: Inne